-Słuchaj,a może...nie to ci się nie spodoba.-
-Nie powiedziałaś mi przecież,więc nie wiem czy mi się nie podoba.- Powiedział.
-No
dobra,mam pomysł,by wesele zrobić na żółtej łące,tam gdzie spędzaliśmy
dużo czasu razem,tam gdzie mi się oświadczyłeś,co ty na to?- Zapytałam,a
Picallo w tym czasie zmywał naczynia.
-Myślę,że nie musisz się jeszcze tym przejmować,mamy jeszcze sporo czasu.-
-No tak,ale ja już mam listę gości.- Odpowiedziałam.
-No
to ją zachowaj dla siebie,a na razie chodźmy na spacer.- Powiedział.
Był ranek i poszliśmy na spacer,nad rzekę prawdy. Nie myliłam się,to
była prawda,nie mogłam tam kłamać.
-Dobra Picallo,teraz cię sprawdzę...Kochasz mnie?- Po pięciu sekundach Picallo odpowiedział:
(Picallo?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz