-Saro kochanie one są małe,ale wiadomo,że w przyszłości osiągną po nas władzę.- Powiedziałem ucieszony po czym polizałem ją w policzek.
-Mamusiu boję się spać sam...- Powiedział El'derro.
-Haha!- Zaśmiała się Triada.
-Co się szczerzysz!?- Odpowiedział jej El'derro. Jak zawsze wybuchła kłótnia.
-Dzieciaki! Dość! El'derro marsz do pokoju! A ty Triada przeproś brata!- Krzyczała Sara. Dzieciaki się bały więc zrobili to co chciała.
-El'derro choć na chwilę...przepraszam,że na was krzyczałam...wracając do pytania,tak możesz z nami spać Ell- Powiedziała Sara stanowczo,na pewno wiedziała,że stałem osłupiony.
-K-kotek?- Spytałem
-Tak skarbie?-
-Bo widzisz...nie wiedziałem...-Od razu zmieniłem temat.
-Co chcecie na kolację,bo właśnie idę na łowy- Zapytałem.
-Nie wiem co chcą dzieciaki...ja bym zjadła jagody- Powiedziała Sara po czym dzieciaki wbiegły i powiedziały razem.
-My chcemy zajączka!- Powiedziały.
-Nie dzieci,na noc mięsa się nie je. Kaskador,idź zbierz pomidory i kapustę,to będzie na kolację.-
-Ale mamo!-
-Koniec dyskusji! Kaskador idź już!- Musiałem iść,nie wiem co,nie wiem czemu,ale Sarę coś ugryzło. Poszedłem szybko uzbierać to co mi kazała Sara. Po drodze spotkałem Twilight,przywitałem się z nią po czym poszła do siebie. Po zbieraniu wróciłem do jaskini. Sara leżała na kanapie .
-Co się stało?- Zapytałem.
-Nic...masz te kapustę i pomidory?-Spytała.
-Tak kochanie,mam- Od razu zacząłem brać się za robienie kolacji,było już późno ale dzieci zdążyły ją zjeść. Położyli się wszyscy spać. Nagle w nocy była tak chyba 1 w nocy Sara się obudziła i szybko pobiegła do toalety,wstałem zaraz za nią. Dobrze,że dzieci nie obudziły się. Sara zaczęła wymiotować.
-Skarbie! co się dzieje?!- Zapytałem ze zdenerwowaniem.
-N-n-nic,a właściwie czuję się bardzo źle od samego rana.- Powiedziała. Szybko postanowiłem jej pomóc. Położyliśmy się, Rano szybko zaprowadziłem dzieci do szkoły. Zaraz po tym poszedłem z Sarą do medyka.
-Co się ze mną dzieje?- Spytała.
-To nie jest niebezpieczne...Masz Alfo grypę żołądkową- Odpowiedział Sarze medyk. Przepisał jej leki i zalecił by nie całowała dzieci ani męża,oraz by leżała w łóżku. Sara dokładnie po wyjściu z zakładu medyka i po wejściu do jaskini Sara się położyła do łóżka i kazała mi iść po leki.
[Sara]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz