Szybko schowałem za sobą szczeniaka.
- To jest Abygeil. - wyjaśniłem.
- Czy to twoja córka? - zapytała.
- No... nie do końca. Zaadoptowałem ją.
- To miłe z twojej strony, ale dlaczego?
- Jak byłem mały rodzice mnie porzucili, na szczęście zajął się mną stary basior. Ona była jedynym szczeniakiem do adopcji, nie mogłem jej tak zostawić.
- Rozumiem. - kiwnęła głową.
- Będzie pani moją mamą? - wyskoczyła Abygeil. Cały się zaczerwieniłem.
- Aby!!! - krzyknąłem, ale on nie okazywała wcale skruchy. Ulżyło mi jak Clarie zaczęła się śmiać.
<Clarie dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz