Biegałem po całym lesie w poszukiwaniu córki. Gardło mnie bolało od krzyczenia jej imienia. Byłem już w każdym miejscu, strasznie bałem się o córkę. Padłem wycieńczony na ziemi, nagle usłyszałem głos Clarie.
- Beron, Beron! - wołała. Mimo wielkiego bólu wstałem.
- Clar, tu jestem. - powiedziałem, wadera zauważyła mnie i od razu podbiegła.
- Co się stało? - powiedziała czule.
- Ja, ja zgubiłem Aby.
- Jest bezpieczna w jaskini, ale ty potrzebujesz medyka. Po wizycie u lekarza od razu było mi lepiej.
<dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz